Emilia N.
1/5
Mam duże zastrzeżenia w kwestii sposobu prowadzenia fundacji przez Panią Monikę. W czwartkowy wieczór na fb pojawiła się informacja o bardzo krótkim czasie, jaki pozostał osiołkowi Ignasiowi i konikowi Hagridowi. Bardzo się tym przejęłam, choć nie znałam fundacji. Dwa istnienia potrzebowały wsparcia. Od rana zaczęłam alarmować moich przyjaciół, znajomych, pisać w prywatnych wiadomościach rozpaczliwą prośbę o pomoc. Zaangażowałam w zbiórkę wiele osób. Do obecnej chwili wiem, że nasze składki w jeden dzień były rzędu 1320 PLN. Znajomi wpłacali, ale na stronie nie pojawiła się aktualizacja ile potrzebujemy by uratować oba zwierzaki. Napisałam wiadomość do fundacji- brak odzewu. Dzwoniłam, nikt nie odbiera. Na stronie zbiórki aktualizuje się tylko zegar ile mamy czasu by zwierzęta odeszły. Po długim czasie otrzymuję wiadomość od Pani Moniki. Dostaniemy o 18 informacje o aktualnych zbiórkach. Ok. Będę wiedzieć ile brakuje i jak trzeba się zmobilizować. Zegar nadal odmierza czas. Osoby zaangażowane w zbiórki po godzinie 18 nadal nie wiedzą gdzie podziały się ich pieniądze i jaki jest efekt ich walki. Bo sami wpłacają i proszą swoich znajomych. Telefon od pani Moniki milczy. Brak odpowiedzi na telefony, smsy i pytań przez messengera. W końcu zostały 4 godziny. Napisałam na profilu fundacji wyrazy swojego zaniepokojenia. Otrzymuję wtedy informacje że zbiórka się powiodła, ale... za dopytywanie o to co ze zwierzętami w komentarzach na stronie fundacji dostałam bana. Zaś informacje na moim profilu ile zebraliśmy były poparte linkiem który świadczył o blokadzie. Po blokadzie stałam się dla tej osoby małowiarygodna bo sama fundacja blokuje mnie na moim koncie. Po tym gdy wyjaśniłam co się dzieje i jak trudno z fundacją nawiązać kontakt, środki poszły na inne potrzeby innych fundacji.
Pani Moniko. Nie neguję tego że prowadzi Pani stajnie. Ale kontakt z darczyńcami jest bardzo kiepski. Ignasia nadal nie widzimy jako takiego, który dołączył do stada. Mam nadzieję że znajomi zobaczą, bo ja już nie.Choć w sumie i oni zarzenowani są Pani postawą. Szkoda że utylizuje Pani darczyńców, którzy znacznie mogli by wspomóc Pani fundację. Rozumiem że nie mają prawa wiedzieć na co poszły ich środki, a Pani nie potrzebuje wpłat tysiąca złotych dziennie,co mogłam Pani zagwarantować widząc dialog między nami.Nie polecam jednak z panią współpracy. Szkoda energii i nerwów.
Edit: Odnosząc się do Pani odpowiedzi na moją opinię, tak jak w dyskusji na FB, po pierwsze:
Sms-a otrzymałam od Pani Moniki, dopiero po tym gdy zamieściłam post wyrażając swoje zaniepokojenie na FB, nie odwrotnie.Po drugie.Skoro pisze Pani na stronie, że to ostatni dzień, zamieszczając zegar odmierzający czas do uboju, budując przy tym napięcie, powinna Pani liczyć się z tym, że w tak krótkim czasie darczyńca ma prawo być zaniepokojony. Szczególnie jeśli otrzymuje Pani od niego dużo według mnie pieniędzy. I warto w ostatnich godzinach poświęcić mu czas. Bo ostatnie godziny są istotne dla każdego, komu zależy na losie zwierząt.Po trzecie, nie dam się przekonać o tym że nie ma Pani dostępu do konta fundacji.To przecież Pani fundacja, a większość wpłat poszła blikiem (czyt. kwota jest od razu na Pani koncie).Szkoda choć na stronie Pani fundacji, pani zarzuty na mój temat zostały wyjaśnione, nadal Pani uparcie je wypisuje to samo w odpowiedzi na opinie google.Właśnie dzięki takiej postawie ludzie nie chcą i już nie będą pomagać fundacjom.Moje zaufanie do Pani fundacji zostało bardzo mocno nadszarpnięte i z pewnością nie poleciłabym Pani fundacji nikomu, bo za umieszczenie komentarza w którym słusznie się martwię o zwierzęta, zostałam zablokowana i tę blokadę mam do obecnej pory.Więc z mojego oficjalnego konta nie mogę nawet zabrać głosu w dyskusji podjętą w powyższym temacie, przez inną instytucję i inne osoby.Po czwarte nikt nie oczekiwał od Pani by odpisywała Pani natychmiast, ale by w ogóle Pani zainteresowała się tym, że inni jednak wpłacając środki mają prawo do informacji, skoro widzą że za kilka godzin konik i osiołek mogą umrzeć.